Armia rozpieszczonych ludzi, czyli dlaczego każdy powinien spróbować ciężkiej pracy.

Jako spróbowałam i ja.

Zacznijmy jednak od początku.

Żyjemy w czasach, gdzie wielu powodzi się całkiem nieźle lub nawet bardzo dobrze. Mamy po prostu więcej pieniędzy, ale przede wszystkim większy dostęp do produktów z całego świata. Ma to swoje pozytywne skutki, ale też jeden wielki negatyw. Jaki?

Taki, że dzięki całej tej kolorowej sytuacji, powstała ARMIA ROZPIESZCZONYCH LUDZI. Tak, nie tylko dzieci. Są to takie wspaniałe jednostki, które nie potrafią docenić tego, co mają. Bo po co się przejmować tym, że niektórzy żyją za tyle, ile inni potrafią zarobić w dzień. Czasami warto sobie przypomnieć, że coś co dla nas może być całkowicie normalne, jak na przykład jakiś lepszy telefon albo letni wyjazd na wakacje, dla innych jest marzeniem nie do osiągnięcia.

Nie mamy porzucić „luksusów”, nagle zacząć chodzić w starym worku po ziemniakach i nie wiadomo jak się karać. Zupełnie nie o to chodzi. To, że żyjemy lepiej nie jest powodem do wstydu, a jeżeli dzieje się to za sprawą naszej pracy, to powód raczej do dumy. Raz w życiu powinniśmy jednak zażyć pewnej lekcji wartości pieniądza i cudzej pracy. 

Szczególnie wszystkie te rozpuszczone istotki, które w dupie mają pracę innych. Tego szczerze nie znoszę. Kiedy pracujesz na coś, a wszyscy wokół to lekceważą albo co gorsza, jeszcze sprawiają, że czujesz się gorszy.

O tak, jeżeli bawi Cię to, że ktoś żyje ze sprzątania albo pielenia grządek, to mogę Ci śmiało powiedzieć:

„Jesteś kretynem.”

Bo inaczej się tego nie da nazwać. Mam wrażenie, że w głowie takich ludzi przewija się taki film z 3 scenami. Scena pierwsza, czyli ja jestem najlepszy. Scena druga, kocham pieniądze. Scena trzecia, inni przy mnie to gorsza kategoria.

Takie osoby przymusowo powinny iść chociaż na tydzień do takiej ciężkiej, fizycznej pracy, po 12 godzin dziennie i zobaczyć jak bardzo trzeba się czasami napracować, żeby zarobić sto złotych.

Może wtedy takim ludziom ułoży się co nieco w głowie.

Sama spróbowałam i nie żałuję. Polecam każdemu, zaraz chce się więcej uczyć, a determinacja w osiągnięciu swoich celów sięga zenitu. Przyznam, że początki były naprawdę ciężkie. Po staniu 12 godzin, nogi się absolutnie buntowały, a moja miłość z łóżkiem chyba wkroczyła na nowy poziom. Obiecałam sobie, że chociaż raz zafunduję sobie taką przeprawę. Idealny pomysł na naukę pokory. Po 3 i pół miesiąca uznałam, że lekcję uważam za zakończoną. Mimo, że praca była słabo płatna i raczej nie dla księżniczek, poznałam naprawdę super ludzi i ostatniego dnia nawet było mi trochę szkoda, że to już koniec. Na pewno dodaję kilka fajnych wspomnień do swojej życiowej listy i pewnie jeszcze ich tam poodwiedzam. Taka przygoda dla tych, którzy chcą się nauczyć życia z każdej perspektywy, żeby wybrać tę odpowiednią.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *