Była sobie dziewczyna…

Była sobie dziewczyna, która zawsze żyła z głową w chmurach, nieustannie rozmyślając nad przyszłością. Jaka może być, jaka powinna być, w jaki sposób będzie taka, a nie inna. Przez lata tworzyła różne scenariusze, bajki ze szczęśliwym zakończeniem i żyła w nadziei, że wszystko przyjdzie do niej samo. Na początku rzeczywiście tak było, nie musiała się za bardzo starać, żeby coś się udało. Sukcesy przychodziły i odchodziły, tylko po to, żeby zastąpiły je nowe zwycięstwa. Świat stał dla niej otworem. Aż w końcu dobra passa zaczęła się kończyć.

Okazało się, że życie z czasem staje się coraz trudniejsze. Nie zatrzymało to jej jednak przed tworzeniem nowych planów. Cierpliwie czekała z lekkim strachem, że może się nie udać. Zatracała się w swoich marzeniach do tego stopnia, że codzienność stała się dziwnie bolesna. Na co dzień jej życie było szare. Nic samo nie przychodziło. Żyła jednak tymi chwilami tuż przed zaśnięciem, kiedy puszczała wodze fantazji, a czas spokojnie mijał.

W pewnym momencie czekanie zaczęło być męczące, wizje kolorowej przyszłości nie wystarczały. Dlaczego to wszystko nie może się wydarzyć teraz, a najlepiej jeszcze jednocześnie. Apogeum szczęścia powinno dawno nastąpić i zapewnić uśmiech na jej twarzy do końca dni. Przestawała wierzyć w to, że marzenia się spełniają. A może nie zasłużyła na ich spełnienie?

Życie zamiast sukcesów rzuciło jej pod nogi bez ostrzeżenia pierwszą większą porażkę. Była zdruzgotana. Co robię źle? Co jest ze mną nie tak? Wytłumaczyła sobie, że taki jej los. Przecież żeby ktoś wygrał, ktoś musi przegrać. Jej zadaniem jest umożliwianie wygranej innym. Łzy napłynęły jej do oczu. Obraziła się na życie, a jej liczne scenariusze i plany stały sie tak odległe, że już prawie ich nie widziała. Wiedziała jedno, nie może pozwolić, żeby ta przegrana się powtórzyła. Zbyt wiele ją kosztowało stanie na ostatnim miejscu. I wiecie co z tą porażką zrobiła? Absolutnie nic, nie przeklinała życia, nie żądała usprawiedliwienia od losu. Zaakceptowała to, że tym razem się nie udało i nic tego nie zmieni. Czegoś się jednak nauczyła.

Postanowiła się zmienić. Wyzwoliła silną część siebie, o której istnieniu wcześniej nie wiedziała. Przestała oglądać jak inni spełniają swoje marzenia. Wykonała pierwszy krok, żeby jej plany stały się rzeczywistością. Życie niczego jej nie da, wszystko się samo nie ułoży. To ona naprawi swój świat i może nie będzie idealny, ale wreszcie będzie jej. Zakończyła swoje wieloletnie czekanie. Z aktora stała sie reżyserem. Pretensje miała, ale nie do życia, tylko do siebie, że pozwoliła się sama sobie zaślepić. Wystawiła się na zranienie i czekała na cios.  Nie była głupia, tylko naiwna. Nadal spędzała godziny na tworzeniu scenariuszy, ale tym razem najbardziej interesowało ją w jaki sposób można to wszystko o czym marzy osiągnąć. Nie była najsilniejsza,  ciągle zdarzało się, że przestawała wierzyć w szczęście, ale nie potrafiła się poddać.

Czy uda jej się spełnić wszystkie swoje marzenia? Pewnie nie. Na pewno nie wszystkie. Może nie w taki sposób w jaki chce, żeby się spełniły. Może zajmie jej to całe życie albo zabraknie jej życia na wszystkie plany. Wie jednak, że warto, bo nie zamierza żałować, że nie spróbowała.

Była sobie dziewczyna.

Byłam sobie ja…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *