Druga szansa. Naiwność czy humanitarizm?

Pytanie dnia. 

Czy warto jest zawsze wybaczać i pozwolić komuś znowu być częścią swojego życia?

Przynajmniej raz w życiu ktoś Was cholernie mocno zranił. Do tego stopnia, że nie wiedzieliście co ze sobą zrobić i zanim udało Wam się jakoś się z tą sytuacją oswoić, ta osoba znowu pragnęła być częścią Waszego życia. Klasyk,  syn marnotrawny i tak dalej, a Wy macie zaraz o wszystkim zapomnieć i otworzyć szeroko ramiona tryskając przebaczeniem. No nie do końca tak to działa.

Kiedy osoba nam bliska traci nasze zaufanie, bo zrobiła jakieś świństwo, to czy należy pozbyć się jej, przestać się odzywać, odwrócić się i odejść w ciszy? Reakcja  na takie zachowanie zależy od jednostki, przestrzegam jednak przed szybkimi decyzjami.  Zdenerwowanie  jest w takiej sytuacji normalne. Zawieść się na kimś bliskim to okropne uczucie. Nie chcemy mieć z taką osobą do czynienia.  Ludzi można śmiało skreślać, ale po głębszym zastanowieniu się…

Ludzie są bez wątpienia najcenniejszym aktywem w Waszym życiowym portfelu. To tylko taka dygresja, skupmy się na  tej drugiej szansie.

Czy powinniśmy przebaczać? Zdecydowanie tak, ale nie dla tych, którzy zawinili, tylko dla siebie. Przebaczenie odmładza i działa przeciwzmarszczkowo, a do tego wprowadza stan zen do przepełnionej wkurwieniem duszy. Zdrowo i pożytecznie. Noszenie w sobie urazy zabiera tylko miejsce na ważniejsze rzeczy jak na przykład  drugi żołądek. Po co to komu?

Czy dawać tak zwaną drugą szansę? To zależy od tego jak ważna jest dana relacja.

Powiem tak, przy miłościach przed trzydziestym rokiem życia bym sobie z tymi szansami odpuściła. Młodość rządzi się swoimi prawami, no co? Potem może, ale to może rozważyłabym podanie.  „Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki” skądś się to powiedzenie wzięło, prawda? W ogóle z partnerami to ostrożnie, bo jak macie się męczyć i potem co jakiś czas, codziennie, wyrzucać sobie wszystkie błędy z kolekcji „najlepsze hity” to nie ma to sensu. Przebaczyć to jedno, ale żyć ze sobą we względnej zgodzie pod jednym dachem to zupełnie inna sytuacja. 

U wieloletnich przyjaciół margines błędu jest większy, co może zaskoczyć wielu, ale jak Wam coś nie pasuje, to trzaskacie drzwiami, wyciszacie telefon, potem dajecie sobie w twarz i za kilka dni wszystko jest w porządku. Wybaczamy i dajemy drugą szansę za czyny wywołane ludzką głupotą, natomiast kategorycznie zabrania się okazywanie łaski po akcie nielojalności. Widzicie, w przyjaźni najważniejsze jest oddanie i jeżeli wybrałeś „Przyjacielu” zamiast mnie kogoś innego, to nie wracaj z podkulonym ogonem przed mój majestat, bo możesz się zdziwić.

W dawaniu drugich szans trzeba analizować wszystkie za i przeciw, tak ze 3 razy minimum. Jeżeli nawet zdecydujecie się komuś szansę numer dwa podarować, niech ta osoba wie, że wystarczy, że jeszcze raz pomyśli o zrobieniu czegoś głupiego i znikniecie z szybkością światła. 

Bo tak jak drugą szansę się stosuje, tak trzecia nie ma prawa zaistnieć. Chyba, że świadomie chcecie zrobić sobie ałka, ale nie polecam. 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *