Nienawidzę być słaba.

Nienawiść to mocne słowo i zostało użyte nie przez przypadek. Największą krzywdą jaką można wyrządzić, to pozwolenie sobie przez dłuższy czas na słabość. Umożliwianie innym na osłabienie swojej osoby jest taką samą zbrodnią.

Każdy ma w sobie siłę. Niektórzy więcej, inni mniej. To jest siła, która pozwala nam iść do przodu. Niesamowicie wkurzam się sama na siebie, kiedy pozwalam sobie tę moc odebrać. Cholernie nie lubię stać w miejscu dłużej niż chwilę.

Dosyć mam płaczu, smutnych wieczorków, analizy co zrobiłam źle albo czego nie zrobiłam, a powinnam. Pieprze to. Wszystko co się wydarzyło doprowadziło mnie do miejsca, w którym właśnie stoję. Dobre rzeczy czy złe, nic już nie zmienię. Koniec użalania się nad swoim losem. Tylko ode mnie zależy jak będzie wyglądać moje życie. Nie stoję już, wyciągam stopę, żeby zrobić kolejny krok. Nie pozwolę, żeby cokolwiek lub ktokolwiek przeszkodziło mi w drodze do celu. Kropka.

Kiedy coś złego się wydarzy, zamierzam poświęcić dokładnie chwilę na to, żeby się z tym pogodzić. Bo taki moment też jest potrzebny, nikt nie chce mieć zamiast serca kamień. Kilka łez, rozmowa z kimś kto pomoże mi się pozbierać. Potem z samego dna podniosę się, zacisnę zęby i stanę się jeszcze silniejsza.

Skupienie to klucz do wszystkiego. Muszę wiedzieć czego chcę, a wszystko co mnie osłabia odcinać od siebie bez skrupułów. Coś mi przeszkadza w rozwijaniu się? Jutro tego nie ma.

Trzeba nauczyć się, że nie każde zdanie ma znaczenie. Jeżeli ktoś mówi mi, że jestem w czymś gorsza, a ja wcześniej się tym nie przejmowałam, to znaczy tyle, że taka osoba jest dla mnie toksyczna. Nikt nie będzie budował swojej samooceny na moim nieszczęściu. Najwyższy czas na detoks.
Nie chcę już się bać być sobą. Nie chce słyszeć, że nie jestem wystarczająco dobra, że nie pasuje. Sama sobie będę wyznaczać standardy.
Nie obchodzi mnie czy uważasz, że to samolubne. Jak długo będzie skuteczne, tak długo będę się do tego stosować. Jeżeli kiedykolwiek w siebie zwątpię, wrócę tutaj, żeby przypomnieć sobie, co zrobić. Samodzielnie uderzyć się prosto w twarz i przestać uważać się za gówno. Przypomnieć co i po co robię. Gdzie zmierzam i co mi jest w tej podróży potrzebne, a co wyrzucić za burtę. Jestem podatna na zranienia i co z tego. Praca nad sobą jest ciężka, ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.

Nie mogę powiedzieć, że nie wolno zaglądać przez ramię. Bo wracać do błędów trzeba, ale tylko po to, żeby ich już więcej nie powtórzyć. Zresztą taki sam błąd popełniony dwa razy, za drugim razem jest już świadomym wyborem. Jeżeli będę chciała się w coś pakować lub nie, będę to robić z pełną premedytacją, a winić będę tylko siebie.

Będę wywarzać zamknięte drzwi, przekraczać Rubikon i te wszystkie inne metafory motywacyjne jednocześnie. Walczyłam już o wszystko, teraz zawalczę o siebie. Nie polecam stawać na mojej drodze. Chyba, że chcesz kroczyć ze mną na wojennej ścieżce. My kontra reszta świata, która czeka na śmierć. My będziemy żyć. Siła drzemie w każdym, ja swoją obudziłam w tej chwili i zamierzam z niej korzystać ile się da.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *