Oscars 2017

Wyglądało na to, że to będzie rozdanie nagród jak jedno z wielu. Jeżeli jednak macie internet albo znajomych, to już wiecie, WIELKA POMYŁKA. Świat się zatrzymał, wszyscy wstrzymali oddech, a jakiemuś małemu dziecku wypadła kulka lodów z wafelka, rozumiecie to uczucie. Wczorajsza gala rozdania Oscarów była jednak tyćkę, odrobinkę dłuższa niż to kilka minut.

Od początku.

Wielkie otwarcie.

Justin Timberlake i Jimmy Kimmel i w ten sposób można zacząć konkretne show. Piosenka, od której atmosfera staje się mniej sztywna, raz. Justin Timberlake śpiewa tańczy, czego on nie robi, przybija piątki z Denzelem Washingtonem, ja więc przybijam piątkę sobie. Zabawna mowa, która zahacza o tematy polityczne, które najwidoczniej muszą być wszędzie przemycane, ale skupia się głównie na aktorstwie i aktorach. Tak jak powinno być, Jimmy. Cukierki spadające „z nieba” też ciekawy pomysł. Turyści z ulicy, którzy trafiają do pierwszego rzędu, no ok. Zaczyna się obiecująco.

Nagrody, statuetki, laury.

Całe 6 Oscarów dla „La La Land”, w tym dla najlepszego reżysera. Ciekawostka, Damien Chazelle od wczoraj posiada tytuł najmłodszego reżysera, któremu udało się zdobyć cenną statuetkę. Ma 32 lata i świetlaną przyszłość, chociaż krytycy twierdzą, że lepszym filmem w jego wykonaniu był Whiplash, ale nie mnie to oceniać, gratulacje Damien.

Do teraz zastanawiam się jakim cudem „Suicide Squad” dostało Oscara za cokolwiek, ale ten fakt trzeba przemilczeć i szybko o nim zapomnieć…

Nagroda honorowa dla kultowego Jackiego Chana to zdecydowanie pozytyw gali. Czy wszystkie filmy z jego udziałem były dobre? Pewnie, że nie, ale jest to aktor, który na pewno zostawił swój odcisk na historii kina. Poza tym, kto nie kojarzy tytułu „Wejście smoka”, niech pierwszy rzuci kamień.

Zawiedzeni rasiści

O tak, w tym roku nie można powiedzieć, że ludzie koloru nie zostali docenieni. Widać, że zeszłoroczne oskarżenia zostały wzięte pod uwagę. I w ten sposób role drugoplanowe, proszę bardzo Viola Davis i Mahershala Ali. Kilka nominacji i nagród, bez patrzenia na kolory, ale o tolerancji napisałam ostatnio, więc nie wchodźmy w szczegóły.

Gwóźdź programu

Czyli to kilka minut, o których już słyszeliście i słyszeć będziecie przez najbliższe dni. Na początku myślałam, że to było zapisane w scenariuszu show, ale nie było. Tragedia, tak jednym słowem można opisać taką sytuację. Co się stało? Warren Beatty, który miał ogłosić zwycięzcę najważniejszej nagrody wieczoru, czyli „najlepszy film” po otworzeniu koperty dość długo się wstrzymywał z wypowiedzeniem radosnej nowiny. Dlaczego? Ponieważ pomylono koperty i miał w ręku złą kartę, mimo wszystko pod presją słowa „La La Land” zostały odczytane. Wielka radość, brawa, wszyscy na scenie i nagle okazuje się, że najlepszym filmem nie jest „La La Land” tylko wspaniały „Moonlight”. Szok, zamieszanie i kompletny emocjonalny mix to właśnie to, co nastąpiło. Nie muszę chyba nikomu mówić jak musieli się poczuć twórcy musicalu, a jak głupio było autorom Moonlight odebrać statuetkę, dosłownie z rąk swoich kolegów. Coś takiego nie powinno się wydarzyć.

 

Chociaż generalnie skandal, to muszę powiedzieć, że moim zdaniem Moonlight zasłużył na miano filmu roku. Nie ujmuję nic musicalom, ale ten film miał jasną i trudną wiadomość, niósł, a w zasadzie niesie naukę. Znajduje się na pewno w kategorii tych cięższych i nie każdy go zrozumie, ale jest wart obejrzenia i przeanalizowania. Mogę się przyznać, że uroniłam łzę oglądając ten film. Jest to bardzo dojrzała produkcja, która prawie nie ujrzała światła dziennego przez problemy budżetowe. (Oficjalny budżet tego filmu wyniósł 1,5 miliona dolarów, dla porównania budżet La La Land to przeszło 30 milionów.) Dlatego tym bardziej się cieszę, że profesjonaliści, którzy oceniają filmy zawodowo, docenili właśnie ten film. Może nie był najpopularniejszym, ale Oscar to nie nagroda za oglądalność tylko za szeroko pojętą jakość.

A teraz kończąc moje poważne rozważania, chciałabym dodać, że największym zwycięzcą wieczoru jest Steve Harvey, któremu podobny błąd podczas wyborów Miss Universe w 2015 roku, po tym co wydarzyło się wczoraj, zostanie zapomniany. Steve wiem, że właśnie to opijasz.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *