Przeprowadzka!

Nowe wyzwania, nowe miejsce, nowa ja. Nie, to nie jest kolejna próba dotrzymania postanowień noworocznych. Zamierzam się przeprowadzić. Jestem dość podekscytowana, więc staję na środku pokoju z pudłem w ręku i krzyczę: PRZEPROWADZKA. Za długo siedziałam już w jednym miejscu. Przenoszę się tylko do innej części miasta, ale wydaje się jakby to było zupełnie obca mi okolica. Stosik kartonów stoi w kącie i uśmiecha się do mnie, wcale nie dlatego, że na każdym namalowałam roześmiane buźki. Brakuje jeszcze głośnej muzyki. Dobrze, że komputer pakuję jako ostatni.

Czas zacząć od rzeczy najważniejszych. Pudło, które trzymam w ręce, otrzymuje napis „multum książkum”. Patrząc na nie, śmiało można powiedzieć, że kurs łaciny dla początkujących mam za sobą. Ładuję wszystkie graty i skarby do opakowań. Niesamowite ile rzeczy może mieć jedna osoba mieszkająca w tak małej przestrzeni. Jeszcze potrzebuje motywacji, więc przeglądam magazyny meblarskie, które są dla mnie jak lizak dla dziecka. W głowie leżę na moim nowym łóżku, gotuję w kuchni, która pierwszy raz widzi patelnię i przeglądam rzeczy w swojej drewnianej szafie. Do tego ta woń nowości. Nagle spuszczam sobie pudło z butami na stopę i już wiem, że trzeba trochę więcej pakować, a mniej bujać w obłokach. Kilka godzin i kilka kieliszków wina później prawie wszystko jest gotowe. Kto powiedział, że nie można się przy tym fantastycznie bawić?

Samochód załadowany po sam dach, ledwo się w nim mieszczę. Nie obejdzie się jednak bez kilku kursów. Chyba za dużo kupuję, ale będę się tym martwic przy wypakowaniu. Zaopatrzyłam się w największe worki na śmieci jakie można zdobyć, a i tak odnoszę wrażenie, że wszystkie odpady mnie zjedzą. Czy oglądam się za siebie odjeżdżając? W żadnym wypadku. Nauczyłam się, że patrzenie wstecz do niczego nie prowadzi. Spróbujcie chodzić z obróconą głową przez godzinę i dojdziecie do takich samych wniosków, nieźle się przy tym bawiąc. Chwila wspominek chyba jednak nikomu nie zaszkodzi. Przypominam sobie krótko szczęśliwe momenty, które przeżyłam w swoim starym już mieszkaniu, tylko te radosne. Nie mam czasu na smutki, zaczynam nową przygodę.

Przechodzę przez próg mieszkania, które niedługo stanie się moim nowym domem. Wesołego wyrazu twarzy na pewno się dzisiaj nie pozbędę. Nie mam już siły na wypakowywanie czegokolwiek. Wyciągam tylko kołdrę i poduszkę i ciągnę je za sobą do sypialni. Siadam na swoim ogromnym łóżku, kieliszek szampana, ale muszę wykonać jeszcze jedną rzecz przed snem. Ostatni spacer po prawie pustym, ale moim i to nowym miejscu zamieszkania. Jest cudownie. Zatrzymuję się dłużej przy oknie, otwieram je, wdech, wydech. Świeże powietrze wypełniło moje płuca i właśnie uświadomiłam sobie, że zrobiłam kolejny krok do przodu. Upamiętniam tę chwilę kolejnym kieliszkiem szampana i kładę się do łóżka. Nie jestem przesądna, ale ciekawe czy mi się coś przyśni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *