Święty Mikołaj się upił, czyli najgorsze prezenty pod choinkę.

Kilka słów na temat tego wspaniałego rysunku. ⇑ Wykonał go KooBear, specjalnie na potrzeby tego postu. Jest mi niezmiernie miło, że chciało mu się dołożyć ładną grafikę do moich wypocin. Polecam sprawdzić jego twórczość. KLIK 🙂

Wiadomo, że podczas świąt Bożego Narodzenia wcale nie chodzi o dawnie sobie prezentów, tylko o spotkanie z rodziną i spędzenie razem czasu.  O tym zresztą mówiłam Wam w zeszłym roku. Okres świąteczny również całkiem fajnie potrafi odstresować, z wyjątkiem obsesyjnego sprawdzania za każdą łyżką, czy nie poplamiłam się barszczem.

ALE

Skoro już taki zwyczaj się przyjął na całym świecie, czemu by o prezentach nie porozmawiać, prawda? Okres przedświąteczny to istne piekło. Wszystko trzeba przygotować, choinka, bombki, pierniki, łańcuchy. Już od połowy listopada atakują Cię zewsząd świąteczną muzyką, żebyś nie zapomniał, że już tylko miesiąc. A spróbuj nie wysprzątać wszystkich szafek, łącznie z tą na rzeczy na lato, bo przecież jak to tak niepoukładane. Zła wiadomość jest taka, że do świąt zostało kilka dni, a Ty pewnie nadal nie kupiłeś nic najbliższym. Najpierw chciałabym Cię uspokoić, ja też nic nie mam. 🙂 A teraz dowiesz się czego absolutnie NIE KUPOWAĆ.

Here we go! 

Hoł, hoł, hoł.

1.Słowniki

Nie znam takiej osoby, która po rozdarciu świątecznego papieru ucieszyłaby się ze słownika poprawnej polszczyzny, ortograficznego, czy jakiegokolwiek. Nie spodziewałabym się wybuchu radości widząc wielkie tomiszcze, które przypomina o naszych językowych brakach i sugeruje, że autor prezentu ma Cię za lekko głupiego. Gdzie ta radość?

2. Za małe lub za duże ubrania

Że co? Że niby za gruba, za chuda? Ciocia Krysia jak zwykle się starała i jak zwykle nie wyszło. Ostatnia rzecz jaką potrzebuje w święta to kompleksy. Jeszcze ta cicha nadzieja, że może chociaż wykorzystam te ciuchy jako piżamę. Świetnie.

3. Krem przeciwzmarszczkowy, przeciw trądzikowi, a najlepiej dezodorant

Podobnie jak wyżej, sugestia, że śmierdzę lub o siebie nie dbam. Moi drodzy nigdy, ale to nigdy nie kupujemy swoim mamom kremów przeciwzmarszczkowych. Przecież one nadal mają 18 lat i chcecie chyba pożyć w spokoju, prawda?

4. Książka/płyta/film, na który nigdy nawet bym nie spojrzała w sklepie

Najlepiej jeszcze kolejna część jakiejś serii, o której nie słyszałam. Sprzedać głupio, oddać nie wypada. Taki prezent definitywnie zasługuje na miano zbieracza kurzu. Czy tak trudno zapytać co lubię? Jeżeli nie chcesz pytać, polecam zakup bonu do sklepu z tymi produktami, pozwól mi wybrać. 

5. Sprzęty sprzątające

Bo każdy uwielbia sprzątać, wsłuchiwać się w odgłosy odkurzacza i latać po domu z mopem godzinami. Nie chcę w święta nawet myśleć o porządkach. Dopiero co posprzątaliśmy cały dom, a przecież już za kilka dni czeka nas noworoczna druga runda.  Niech Was nawet największa promocja w dziale z odkurzaczami nie pokusi…

6. Kwiaty

Przyznam się, że to podpowiedziała mi przyjaciółka i ma racje. Żadnych doniczek, badyli z kolorowymi kokardkami. Po pierwsze jest środek zimy, więc te kwiaty umrą zanim wystrzelą pierwsze fajerwerki, a po drugie to nie jest ta okazja. Na biegunie północnym nic nie rośnie, jasne? Skąd Mikołaj miałby wziąć coś takiego?

7. Zwierzęta 

Najgłupszy ze wszystkich pomysłów świątecznych. Co z tego, że Twoje dziecko ogląda kreskówki i chce małego kotka/psa/małpkę, za chwile się tym znudzi, a Ty zostaniesz z problemem. Szkoda jest przed wszystkim zwierzątek, które niechciane często trafiają na ulicę, gdzie nie mają szans na przeżycie. Dlatego apeluje do dorosłych, myślcie!

 

 To już by było na tyle. Oczywiście jak co roku na pewno trafi Wam się jakiś prezent, którego nie chcecie. Pamiętajcie, żeby udawać niepohamowaną radość, a sztuczny uśmiech radzę zacząć ćwiczyć już dziś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *