Wychodzę z cienia

Po długiej przerwie kolejny wiersz, a trochę ich w międzyczasie powstało. Ten konkretny jest z lutego. Sam proces „sklejania” go był dość burzliwy. Na kartce jest tak dużo skreśleń, że ledwo odczytuję treść. A czego dotyczy ten wiersz? Jest on o trudności codzienności, jak ciężko jest wstać i coś zrobić mając głowę pełną pomysłów. Jest tam kilka też moich osobistych i głębszych myśli, które dla Was zostaną zagadką. Chyba, że wyinterpretujecie o co chodzi. Przyjemności.

 

wschodzące słońce
kolejny początek nieuniknionego
powodów tysiące
by stworzyć coś pięknego

stara blizna
przypomina o bolesnej stracie
lustrzane odbicie
niepodobna do nikogo podobizna

jasny horyzont
a tuż ponad nim sukcesu droga
przekroczony Acheront
niewyobrażalnego trudu przestroga

El Dorado oblicze
przerwało oczekiwania, milczę
nie odwracając spojrzenia

wychodzę z cienia

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *